wtorek, 7 lipca 2015

2.Moje życie... dla mnie to katorga, dla innych niewiadoma.

Dzisiaj mamy poniedziałek. Znów powrót do szkoły, do tych którzy mnie lubią ale i nienawidzą z nieznanego mi powodu.
Promienie słońca przebijały sie przez zasłony w moim wielkim oknie, drażniąc moje oczy i budząc mnie ze snu. Podniosłam się z łóżka, założyłam szlafrok, otworzyłam drzwi na balkon by wleciało trochę świeżego powietrza do mego pokoju. Nie był on duży ale mały również. W moim pokoju znajdowała się łazienka i garderoba którą co jakiś czas zasilała przyjaciółka mojej mamy która od dzieciństwa pieszczotliwie nazywałam ciocią a chodzi o Alice Cullen. Uwielbiałam jej chochlikowe nastawienie do życia, ale jej obsesja na punkcie mody była tak silna, że zawsze jak otwieram garderobę po jej przemeblowaniu, boję się co w niej znajdę. Znalazłam nie raz koronkową koszulkę na ramiączkach do spania i koronkowe skąpe majtki do kompletu…. Nie sądzę bym je kiedykolwiek założyła. Po pierwsze to nie jest w moim stylu, po drugie moje ciało nie wyglądało by w tym ładnie, po trzecie nie mam dla kogo tak się ubierać. Jedyna osoba która od dawna mieszka w moim sercu jest chłopak który według wszystkich nie nadaje się dla mnie a ja durna zadurzyłam w nim swoje uczucia. A jest nim Jared Cameron… Gdy o nim myślę serce mnie boli gdyż wiem, że jestem dla Niego nikim i nigdy na mnie nie spojrzy jakimś przychylnym okiem. On patrzy na mnie jako na siostrę szkolnej sexbomby Ashley. Bo ja to kompletne i całkowite przeciwieństwo jej. Chcecie wiedzieć jaka jest różnica między nami?


Ja... takie nic

Czy byłam ładna? Trudno powiedzieć. Według siebie na pewno nie. Długie błyszczące, falujące brązowe włosy i dość szczupła sylwetka. Szczerze wolałabym być wysoką blondynką o błękitnych oczach i dużych piersiach jak moja siostra Ashley. Wtedy może obiekt moich westchnień zwróciłby na mnie uwagę. On był przystojny. Indianin, długie ciemne włosy wchodzące wprost w krucze, opalony i dość umięśniony. Miałam to szczęście, że siedzę z nim w ławce i tego pecha bo kompletnie nie zwraca na mnie uwagi.
Drogi pamiętniku!
Zaczynam wariować. Całą dzisiejszą lekcję ćwiczyłam swoje imię z jego nazwiskiem. W końcu pan Clarson zauważył, że go nie słucham i wyrwał mnie do odpowiedzi. Oczywiście nic nie umiałam, więc dostałam pałę, a moje odpowiedzi na te trudne pytania były tak głupie, że wszyscy je komentowali i cytowali. Najgorsze z tego wszystkiego było to, że zostawiłam kartkę z moimi… ekhm… zapiskami na biurku i Jared mógł zerknąć. Gdy to zauważyłam rzuciłam się jak głupia w stronę ławki, lecz rzecz jasna Marge najlepsza przyjaciółka mojej siostry podstawiła mi nogę i się wywróciłam. To go odciągnęło od tej kartki i śmiał się ze mnie z całą klasą. W spokoju mogłam ją porwać. Ukradkiem patrzyłam na swoje przyjaciółki i jestem pewna, że w tej chwili chciały zabić Ashley i jej świtę. Teraz cicho szlochając siedzę w łazience damskiej, a za drzwiami kabiny parę dziewczyn się ze mnie wyśmiewa…
Nie lubiłam się nad sobą użalać. Jeśli już to robiłam to w myślach lub pisałam to w pamiętniku. Nie chciałam być uważana za idiotkę… Beznadziejnie zakochaną… Wrak człwowieka… Dziewczynę bez zalet i taką która jest nic nie warta… Wystarczyło, że samam tak o sobie myślałam. Chcecie poznać moją historię? To posłuchajcie…