Dzisiaj mamy poniedziałek. Znów powrót do szkoły, do tych którzy mnie lubią ale i nienawidzą z nieznanego mi powodu.
Promienie słońca przebijały sie przez zasłony w moim wielkim oknie, drażniąc moje oczy i budząc mnie ze snu. Podniosłam się z łóżka, założyłam szlafrok, otworzyłam drzwi na balkon by wleciało trochę świeżego powietrza do mego pokoju. Nie był on duży ale mały również. W moim pokoju znajdowała się łazienka i garderoba którą co jakiś czas zasilała przyjaciółka mojej mamy która od dzieciństwa pieszczotliwie nazywałam ciocią a chodzi o Alice Cullen. Uwielbiałam jej chochlikowe nastawienie do życia, ale jej obsesja na punkcie mody była tak silna, że zawsze jak otwieram garderobę po jej przemeblowaniu, boję się co w niej znajdę. Znalazłam nie raz koronkową koszulkę na ramiączkach do spania i koronkowe skąpe majtki do kompletu…. Nie sądzę bym je kiedykolwiek założyła. Po pierwsze to nie jest w moim stylu, po drugie moje ciało nie wyglądało by w tym ładnie, po trzecie nie mam dla kogo tak się ubierać. Jedyna osoba która od dawna mieszka w moim sercu jest chłopak który według wszystkich nie nadaje się dla mnie a ja durna zadurzyłam w nim swoje uczucia. A jest nim Jared Cameron… Gdy o nim myślę serce mnie boli gdyż wiem, że jestem dla Niego nikim i nigdy na mnie nie spojrzy jakimś przychylnym okiem. On patrzy na mnie jako na siostrę szkolnej sexbomby Ashley. Bo ja to kompletne i całkowite przeciwieństwo jej. Chcecie wiedzieć jaka jest różnica między nami?