Łatwo by opowiedzieć o tym. Mam brata bliźniaka Cody’ego który jest ode mnie starszy o 4 godziny. Młodszą siostrę Ashley która ma 16 lat. Starszego brata Christophera który ma 22 lata, oraz starsze rodzeństwo bliźniaków Blain’a i Brittany oboje mają 25 lat. Cóż jest nas 6. Oprócz tego tata i mama. Mama Joy a tata John Connweller. Wszystko idealnie wydawało by się wam? Otóż nie. Cóż jak wspominałam Ashley od miesięcy ( w sumie to chyba od lat) niszczy mi życie. Cody jest mi bliski. Praktycznie to on ciągle wyciąga mnie z dołka. On i moi przyjaciele. Christopher już dość dawno się wyprowadził, żadko przyjeżdża i nas odwiedza. A Blain i Brittany, cóż ich to mogłabym żec że od wieków nie widziałam. To taki skrócony opis. Chcecie wiedzieć dokładnie jaka moja rodzinka jest zwariowana? Proszę bardzo.
Moja rodzinka jest…. specyficzna. Jak wspomniałam moja ciocia to Alice Cullen. Ogólnie to jestem razem z bratem blisko z Cullenami. Wszystkimi. Uwielbiam spędzać czas z Rose, ona z całej rodziny najbardziej mnie rozumie. Wiem, że ona marzy by mieć w przyszłości dzieci. Zresztą ja też chcę je kiedyś mieć. Kiedyś za 10 lub 20 lat. Emmett jest denerwującym niedźwiedziem polarnym. Ciągle puszcza jakieś złośliwe i irytujące komentarze ze swojej wielkiej gęby. Esme i Carlisle to wspaniałe małżeństwo, kiedy tylko mam ochotę, znajdą czas by ze mną porozmawiać. Został Jasper przy którym zawsze jestem rozluźniona z nieznanego mi powodu. Jest jeszcze jedna osoba z Cullenów. Choć z nim najmniej rozmawiam i w sumie najczęściej kiedy ja przychodzę to słyszę, że jest zajęty księgami których ma (tak sądzę) tonę w pokoju a mówię o Edwardzie. Niektórych może szokować, że jestem blisko z Cullenami. Bo przykładowo jeśli chodzi o mieszkańców z mojego La Push Billy Black nie jest zadowolony gdy słyszy od mojego taty, że ja i mój brat jesteśmy z Cullenami. Mam również rodzinę na Alasce. Tam mieszka moja matka chrzestna ze swoją rodziną. Moja matka chrzestna to Kate Denali mieszka w domu z siostrami Tanyą, Iriną, Carmen i jej mężem Eleazarem. Jakbym miała opowiadać o całej swojej rodzinie to mogło by to potrwać miesiące. Mogę jeszcze tak dla jasności powiedzieć wam, że moim ojcem chrzestnym jest Benjamin. I bardzo rzadko go widuję bo mieszka w Indiach. Jeśli macie pytania o moją rodzinę to śmiało. Postaram się odpowiedzieć.
Moje drzewo genealogiczne jest mi w całości nieznane. Rodzice mówią mi, że dowiem się kiedy nadejdzie czas... Gadka która zaczyna mnie drażnić. Ciekawe ile według nich mam mieć lat, by móc poznać swoje drzewo genealogiczne? Ukrywają to tak dobrze jakby w naszej rodzinie byli mordercy. Cóż próbowałam szukać informacji w albumach, niestety znalazłam tam jedynie kilkanaście zdjęć mojego taty gdy był młody i towarzyszących mu na zdjęciach jego kolegów. Co na prawdę wydało mi się dziwne to, to, że gdy mój tata był młody był napakowany... i jego kumple też... Ale cóż może była taka moda. Czasami czuję się jakbym pochodziła z innej planety... Nie jestem osobą której nie da się zranić. Nie potrafię trzymać na twarzy zbyt długo maski która skrywa uczucia. Choć przy mojej siostrze staram się jak mogę by nie wiedziała co myślę i co czuję. Nie wiem co jej zrobiłam, że tak niszczy mi życie... ale może jestem tak beznadziejna, że sobie zasłużyłam...
Jedno wydarzenie odmieniło całe moje życie
I nigdy nie było już takie same
środa, 26 sierpnia 2015
wtorek, 7 lipca 2015
2.Moje życie... dla mnie to katorga, dla innych niewiadoma.
Dzisiaj mamy poniedziałek. Znów powrót do szkoły, do tych którzy mnie lubią ale i nienawidzą z nieznanego mi powodu.
Promienie słońca przebijały sie przez zasłony w moim wielkim oknie, drażniąc moje oczy i budząc mnie ze snu. Podniosłam się z łóżka, założyłam szlafrok, otworzyłam drzwi na balkon by wleciało trochę świeżego powietrza do mego pokoju. Nie był on duży ale mały również. W moim pokoju znajdowała się łazienka i garderoba którą co jakiś czas zasilała przyjaciółka mojej mamy która od dzieciństwa pieszczotliwie nazywałam ciocią a chodzi o Alice Cullen. Uwielbiałam jej chochlikowe nastawienie do życia, ale jej obsesja na punkcie mody była tak silna, że zawsze jak otwieram garderobę po jej przemeblowaniu, boję się co w niej znajdę. Znalazłam nie raz koronkową koszulkę na ramiączkach do spania i koronkowe skąpe majtki do kompletu…. Nie sądzę bym je kiedykolwiek założyła. Po pierwsze to nie jest w moim stylu, po drugie moje ciało nie wyglądało by w tym ładnie, po trzecie nie mam dla kogo tak się ubierać. Jedyna osoba która od dawna mieszka w moim sercu jest chłopak który według wszystkich nie nadaje się dla mnie a ja durna zadurzyłam w nim swoje uczucia. A jest nim Jared Cameron… Gdy o nim myślę serce mnie boli gdyż wiem, że jestem dla Niego nikim i nigdy na mnie nie spojrzy jakimś przychylnym okiem. On patrzy na mnie jako na siostrę szkolnej sexbomby Ashley. Bo ja to kompletne i całkowite przeciwieństwo jej. Chcecie wiedzieć jaka jest różnica między nami?
Ja... takie nic
Czy byłam ładna? Trudno powiedzieć. Według siebie na pewno nie. Długie błyszczące, falujące brązowe włosy i dość szczupła sylwetka. Szczerze wolałabym być wysoką blondynką o błękitnych oczach i dużych piersiach jak moja siostra Ashley. Wtedy może obiekt moich westchnień zwróciłby na mnie uwagę. On był przystojny. Indianin, długie ciemne włosy wchodzące wprost w krucze, opalony i dość umięśniony. Miałam to szczęście, że siedzę z nim w ławce i tego pecha bo kompletnie nie zwraca na mnie uwagi.
Drogi pamiętniku!
Zaczynam wariować. Całą dzisiejszą lekcję ćwiczyłam swoje imię z jego nazwiskiem. W końcu pan Clarson zauważył, że go nie słucham i wyrwał mnie do odpowiedzi. Oczywiście nic nie umiałam, więc dostałam pałę, a moje odpowiedzi na te trudne pytania były tak głupie, że wszyscy je komentowali i cytowali. Najgorsze z tego wszystkiego było to, że zostawiłam kartkę z moimi… ekhm… zapiskami na biurku i Jared mógł zerknąć. Gdy to zauważyłam rzuciłam się jak głupia w stronę ławki, lecz rzecz jasna Marge najlepsza przyjaciółka mojej siostry podstawiła mi nogę i się wywróciłam. To go odciągnęło od tej kartki i śmiał się ze mnie z całą klasą. W spokoju mogłam ją porwać. Ukradkiem patrzyłam na swoje przyjaciółki i jestem pewna, że w tej chwili chciały zabić Ashley i jej świtę. Teraz cicho szlochając siedzę w łazience damskiej, a za drzwiami kabiny parę dziewczyn się ze mnie wyśmiewa…
Nie lubiłam się nad sobą użalać. Jeśli już to robiłam to w myślach lub pisałam to w pamiętniku. Nie chciałam być uważana za idiotkę… Beznadziejnie zakochaną… Wrak człwowieka… Dziewczynę bez zalet i taką która jest nic nie warta… Wystarczyło, że samam tak o sobie myślałam. Chcecie poznać moją historię? To posłuchajcie…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)